Wyzwanie Dzień Pierwszy – ameba umysłowa.

0
4
ameba-umysłowa

We wtorek wstałem późno, bo około godziny 8:30. Więc wyzwanie dzień pierwszy czas zacząć. Niestety było już za późno, żeby coś poćwiczyć. Po porannym szybkim prysznicu spojrzałem w kalendarz.

WYZWANIE DZIEŃ PIERWSZY – A PROZA ŻYCIA 

Na wtorek mam wpisaną wizytę w sądzie w celu zapoznania się z aktami sprawy sprzed 12 lat. Tak, tak. Taki byłem mądry. Odbierałem pismo z sądu. Otwierałem, a tam jakieś bzdury, że mam się do czegoś ustosunkować, wnieść zarzut lub zapłacić. Kto wtedy miał czas na takie bzdury jak sądy.

ZA DŁUGI NIE IDZIE SIĘ SIEDZIEĆ 

Przecież każdy wie, że za długi nie idzie się siedzieć więc, w czym problem a do sądu idzie po wyrok, a nie po prawdę.

A PRAWDA BYŁA JEDNA. MOJA PRAWDA.

Wtedy nie wiedziałem, że od mojej prawdy, do gówno prawdy dzieliła mnie bardzo cienka granica. Granica, której nie widziałem i nie rozumiałem. W pewnym momencie przekroczyłem tę granicę i mocno zapuściłem się w hulaszczy tryb życia na kredyt.

JESTEM AMEBĄ UMYSŁOWĄ 

Miałem własny biznes, więc myślenie było proste. Ten kredyt to tylko 500 zł miesięcznie. Ta karta kredytowa to tylko 120 zł miesięcznie. Leasing na auto to tylko 1700 zł miesięcznie. To jest czubek góry lodowej. Poźniej doliczmy: brak jakiekolwiek myślenia w momencie robienia zakupów i mamy przepis na amebę umysłową, która nie potrafi 1 kasy. Zobacz zapis stanu gry tutaj. 

Wracając do pierwszego dnia wyzwania, to robiłem wszystko, żeby nie robić tego, na co się umówiłem sam ze sobą. Nie ćwiczyłem. Bo okazało się, że mam bardzo dużo pracy.

Po wizycie w sądzie postanowiłem zjeść coś zdrowego i pożywnego. Więc wraz z przyjacielem ochoczo wybraliśmy się na karczek z grilla. Ponieważ jest wtorek to jedyne miejsce, do którego warto iść zjeść do Jeffs. 

WYZWANIE DZIEŃ PIERWSZY – TRZBA TO UCZCIĆ 

We wtorek w Jefsie to karczek lub żeberka. Oczywiście wybrałem karczek z zapiekanymi ziemniakami. Ponadto zamówiłem do picia tylko espresso. Normalnie z karczkiem na talerzu pojawiłyby się frytki i jakaś sałateczka z bardzo dużą ilością majonezu i co najmniej dwie butelki coli. Wyzwanie to wyzwanie. Jeżeli mogę ograniczyć straty, to ograniczam. Zasadniczo nie zrobiłem nic, co zaplanowałem, a

zrobiłem wszystko, żeby nie robić tego, co trzeba. 

Wniosek w samo sedno. Nic dodać, nic ująć.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Wpisz swoje imię